Jednoporcjowe ciastko kawowe na mące sojowej z frostingiem pistacjowym

bez-glutenu bez-cukru bez-tluszczu

Bez glutenu, bez tłuszczu, bez cukru i tylko na jednym białku, a smakuje pyyysznie!! Ciasto jest wilgotne, leciutkie jak suflet i pięknie pachnie kawą. A ultralightowy frosting pistacjowy pokochają na pewno fani tych orzeszków (JA!!!). Na jednej z moich ulubionych mąk: sojowej. Udana kompozycja, nie powiem :) Jeszcze szybki rzut oka na wartości odżywcze: ……… Tak, to pewne: przyjemność bez najmniejszych wyrzutów sumienia w sam raz na podwieczorek lub słodki dodatek do ulubionej kawki.

IMG_2380 obrobione

Przepis (porcja na kokilkę o średnicy 9 cm):

- 30 g mąki sojowej (ja użyłam odtłuszczonej) *

- 3 łyżeczki kawy

- 1/4 łyżeczki ekstraktu stewii

- 1 łyżeczka erytrytolu

- 1/3 łyżeczki sody

- 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

- 1 białko ubite na sztywno ze szczyptą soli

- ok. 2 łyżki bezcukrowego syropu kawowego (w zależności jakiego użyjecie, różnią się stopniem słodkości)

- 40 g musu jabłkowego

- 2-3 łyżki mleka (tylko do nieznacznego rozrzedzenia masy, gdyby była taka potrzeba)

* mąka sojowa sprawia, że tekstura ciasta jest bardziej ‚mokra’ i zwarta niż w przypadku zwykłej mąki, więc zasada do ‚suchego patyczka’ tutaj się nie sprawdzi

Wykonanie:

Sypkie składniki łączymy ze sobą w jednej misce, a mokre w drugiej. Nie dodajemy jeszcze mleka, bo może nie być to konieczne. Ubijamy białko na bardzo sztywną pianę. Łączymy zawartości obu misek i na koniec lekko mieszamy z białkiem. Konsystencja ma być dosyć gęsta, ale jeśli trzeba nieco rozrzedzić masę, dodajemy teraz 2-3 łyżki mleka. Masę przekładamy do wyłożonej papierem ceramicznej kokilki (koniecznie!!! bo już nie raz miałam problem z wyjęciem ciast z tego naczynia, nawet mimo smarowania  tłuszczem). Pieczemy w 180 stopniach około 20 min. Ciastko bardzo urośnie (jak suflet) i prawdopodobnie też sporo opadnie. Ale o to chodzi, bo w ten sposób powstaje nam idealne zagłębienie dla naszego frostingu /lekkiego kremu pistacjowego.

Frosting / krem pistacjowy:

- 140 g gęstego odtłuszczonego serka naturalnego

- 20 g zmielonych na pył NIESOLONYCH pistacji lub 1-2 łyżeczki pasty pistacjowej * (ale ta kosztuje wprost bajońskie sumy)

- 1/4 łyżeczki gumy ksanatanowej

- 1/4 łyżeczki ekstraktu stewii

- 3 łyżeczki erytrytolu / ksylitolu

- kilka kropli aromatu pistacjowego

Wykonanie:

Pistacje (muszą być niesolone, a jeśli nie uda się takich zdobyć, co jest trudne, trzeba kilkakrotnie wypłukać je w zimnej wodzie) zmielić blenderem na jak najdrobniejszy pył (trochę to trwa, w zależności od Waszego sprzętu). Jeśli jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami pasty pistacjowej, pomijamy ten krok. Pistację / pastę dodajemy do serka i miksujemy przez chwilę, dodajemy pozostałe składniki. Tak jak wspominałam, ciastko urośnie jak suflet i opadnie, tworząc wysokie brzegi i zapadnięty środek. W ten własnie środek przekładamy nasz krem i chłodzimy przez kilkadziesiąt minut w lodówce.

IMG_2398 obrobione

* Mąka sojowa. Ma charakterystyczny smak (trochę orzechowy), który nie każdemu będzie odpowiadał. Żeby był mniej intensywny, można mąkę sojową łączyć z innymi, ale akurat ja zupełnie nie odczuwam takiej potrzeby, zwłaszcza, jeśli w przepisie pojawia się kawa czy kakao, które świetnie z nią współgrają. Powstaje oczywiście ze zmielenia ziaren soi na pył. Dość duże rezerwy, co do jej stosowania w wypiekach będą miały osoby, które kojarzą tą mąką głównie z zastosowania do produkcji… pasz dla zwierząt :) Jej dodatek sprawia, że wypieki lekko brązowieją podczas pieczenia. Mąka ta jest bogata w białko (aż 45 g na 100!!!), zawiera także sole mineralne, proteiny. Nie zawiera skrobi i oczywiście glutenu, ma właściwości wiążące, dlatego stosuje się ja także do zagęszczania zup, sosów itp, a dodana do pieczywa, znacznie wydłuża jego świeżość. Występuje w wersji odtłuszczonej (< 1% tłuszczu), niskotłuszczowej (4,5%-9%), wysokotłuszczowej (ok.15%) i pełnotłuszczowej (18-20%).

Nie sposób nie wspomnieć o negatywach, które wymieniają przeciwnicy soi. Czyli o jej powszechnym modyfikowaniu genetycznym, wpływaniu na hamowanie wchłaniania jodu przez nasz organizm (czyli negatywnego wpływu na tarczycę) czy wysoką zawartość azotanów. Jednak większość tych zarzutów odnosi się do ziaren soi mocno przetworzonych, spożywanych z niepewnych źródeł. (Prawdą jest jednak, że spożycie soi powinny ograniczyć osoby o niskim poziomie jodu.) Żeby więc mieć pewność, co jemy, najlepiej kupować mąkę sojową ekologiczną i non-GM.

IMG_2405 obrobione* Pastę pistacjową bardzo łatwo przygotować w domu samemu. Trzeba jedynie zmielić pistacje (jak już pisałam niesolone lub przepłukane) z zimna wodą – na 200 g pistacji około 2 łyżki wody. Pastę można dodatkowo posłodzić erytrytolem, stewią lub ksylitolem, ale ja osobiście wolę ją w wersji naturalnej, a słodzik dodawać do danego ciasta, kremu czy deseru. Oczywiście żeby nasza pasta była zbliżona smakiem do tej kupnej, pistacje powinny być jak najlepszej jakości, o intensywnie zielonym kolorze. Jeśli kupujemy pistacje w łupinach, należy najpierw lekko je podprażyć na suchej patelni i zdjąć z nich skórkę.

IMG_2401 obrobioneLeciutkie, wilgotne, kawowe i ten wspaniały smak pistacji… Tak ciemny kolor powoduje dodatek kawy i sama mąka sojowa.

IMG_2403 obrobione

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>