Kruche babeczki ze zdrowym kremem czekoladowym z awokado

IMG_7866 obrobione

bez-cukru

Przepyszne babeczki z kremem czekoladowym z awokado. Słodkie, pyszne i zdrowe! Tutaj w wersji z truskawkami, które się już niestety kończą, ale maliny czy borówki będą też doskonałe.

IMG_7891 obrobione

Czytaj dalej

Nugat

Zgodnie z obietnicą, dziś wpis o nugacie – przysmaku popularnym  nie tylko we Francji.

Osobiście nie rozumiem jego fenomenu, bo ani gumowata, ‚ciągutkowa’ struktura, ani przesłodzony moim zdaniem smak, nigdy nie przypadły mi do gustu. Ale pewnie jak zwykle będę należeć do mniejszości, bo nugat uznawany jest powszechnie za wielki przysmak.

2015-08-19 10.41.11Od lewej: nugat biały i ciemny.

Zasadniczo, nugat wyrabiany jest z czterech podstawowych składników: cukru, miodu, ubitych białek i różnego rodzaju podprażonych orzechów (najpopularniejsze są migdały, ale często występują też orzechy włoskie, laskowe, pistacje, czy makadamia). Niektóre przepisy proponują dodatkowo suszone owoce. Samo słowo pochodzi od prowansalskiego pan nugat – orzechowy chleb. Najstarsze wpisy o nugacie pochodzą ze antycznej Grecji i Egiptu; wtedy robiony był głównie z miodu, i migdałów. Z biegiem czasu zaczęły pojawiać się warianty zawierające pistacje, pomarańczową wodę kwiatową i wanilię. W XVII wieku drzewo migdałowe zostało przywiezione z Azji do Francji i własnie migdały zaczęły zastępować inne orzechy w pan nugat. Przez długi czas monopol na jego produkcję posiadała Marsylia. Dopiero pod koniec XVII wieku, Olivier de Serres rozpowszechnił uprawę migdałów w prowansalskim regionie Montelimar, który w szybkim czasie wyrósł  na francuskiego lidera w produkcji nugatu. Tak też pozostało do dziś – nugat z Montelimar uważany jest za najwyższej klasy przysmak, a o jego wyjątkowości stanowi głownie dodatek miodu lawendowego (charakterystycznego dla Prowansji). Zarówno miód jak i migdały muszą być użyte w ściśle określonym procencie (odpowiednio 25% i 28%) i tylko taki nugat ma prawo nosić nazwę ‚nugat z Montelimar’. Produkuje się tu 4500 ton!!! nugatu rocznie.

Są trzy główne typy nugatu: biały – robiony z ubitych białek i miodu, brązowy – bez białek, z karmelizowanym cukrem nadającym mu ciemniejszy kolor, o bardziej zwartej i chrupiącej teksturze (we Francji nazywany nougatine) oraz nugat wiedeński, który jest po prosu orzechowo-czekoladową praliną. Proces przygotowywania nugatu opiera się na dodaniu syropu cukrowo-miodowego o odpowiedniej temperaturze do ubitych białek i połączeniu masy z prażonymi orzechami. Kolor i konsystencja nugatu zależą właśnie od temperatury syropu. Masa wlewana jest do form w kształcie dużych bloków i po zastygnięciu krojona na mniejsze kawałki.

W Hiszpanii nugat znany jest pod nazwą turrón, we Włoszech (głównie Sycylia, skąd pochodzi najpopularniejszy – cubbaita) torrone, w Grecji mandolato, a na Malcie gubbajt.

Prowansalskie klimaty

Dziś dla odmiany kilka fotek przysmaków, w których ja nie maczałam palców ;) Z naszej podróży do Prowansji, okolice Orange i Vaison, przywiozłam kilka nowych pomysłów, które po odpowiednim zmodyfikowaniu, mam nadzieję, będą mogły znaleźć swoje miejsce na blogu.

1. Ręcznie robione, kruche ciasteczka w przeróżnych smakach, z ciekawymi dodatkami typowymi dla tego regionu i nie tylko. Niby nic takiego, ktoś by powiedział, zwykłe herbatniki, ale właśnie te dodatki decydują o ich oryginalności. Wybór przyprawiał o zawrót głowy, na pewno każdy znajdzie swój smak. Mnie szczególnie spodobały się jagodowe, pistacjowe i karmelowe z solą morską. Do najchętniej kupowanych i zarazem typowych dla tego regionu można zaliczyć ciasteczka z lawendą, kwiatem pomarańczy, figami, migdałami, tymiankiem! i ziołami prowansalskimi! (nie próbowałam, ale zioła na słodko brzmią ciekawie) czy anyżkowe (tylko dla koneserów, kto raz spróbował tego specjału, wie o czym mówię ;) )

Rzeczywiście są bardzo kruche i delikatne za sprawą duuużej ilości masła, które Francuzi rzecz jasna kochają. Wyzwanie dla mnie: jak uzyskać podobny smak i strukturę w zdrowej, niskokalorycznej wersji? Próby będą trwać, to mogę obiecać na pewno :)

2015-08-16 18.12.46 2015-08-16 18.13.09 2015-08-16 18.13.32 2015-08-16 18.13.40

2. Galaretki (konfity) owocowe i karmelizowane owoce.

2015-08-16 18.12.21 2015-08-16 18.12.29

3. Czekolada pod każdą postacią. W regionie jest kilka mniejszych i większych manufaktur czekolady, których niestety nie udało mi się odwiedzić. Ale to może i lepiej, bo pokusa byłaby spora… Wklejam kilka fotek ze sklepu firmowego jednej z małych wytwórni czekolady, która zabrała się też za produkcję konfitur, typowych dla Francji magdalenek i nugatu, któremu można by poświęcić cały osobny post.

2015-08-19 10.40.28Jeden z dziesiątek obejrzanych przeze mnie smakołyków – marshmallow w czekoladzie. Jak dla mnie dość osobliwe połączenie. Nie próbowałam, bo wprost nie znoszę słynnych ‚pianek’, ale cieszyły się dużą popularnością wśród kupujących. A mnie korci żeby pokombinować nad zdrową, lajtową wersją marshmallow; na blogu przyda się trochę innych struktur niż typowo ‚ciastowe’ ;)

2015-08-19 10.41.11Nugat2015-08-19 10.42.11Bezy i magdalenki.2015-08-19 10.40.41Konfitury, w tym te najbardziej tu charakterystyczne: z fig i mirabelek. 2015-08-19 10.43.47A w kolejnych wpisach kilka słów więcej o ręcznie wyrabianym nugacie, który uznawany jest tu za prawdziwy przysmak (może stąd zawrotna cena 70 euro za kilo!) i jeszcze paru prowansalskich słodkościach.

Trochę o słodkości bez cukru.

Tak jak wspominałam, chciałam napisać kilka słów o  zamiennikach białego cukru, jakie będą pojawiać się w każdym z moich przepisów na blogu. Używam w zasadzie głównie dwóch produktów: stewii i erytrytolu, który znacznie bardziej mi odpowiada smakowo.

Czytaj dalej

To zaczynamy!!!

Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, a jednak: Witam na moim blogu! Kulinarnym oczywiście, bo z modą mam raczej luźny związek, problemy z wychowaniem dziecka wolę przerabiać w domowym zaciszu, tak więc wybór tematu zawęził się drastycznie:) A tak na poważnie, gotowanie, a w szczególności ciasta i wszelkie słodkości, jest moją pasją od długiego czasu, tak zamierzchłego, że nie istniała jeszcze instytucja blogera kulinarnego :) Po namowach bliskich, postanowiłam zatem spróbować swoich sił w czymś nowym. Poczytamy, zobaczymy…

Jako, że staram się odżywiać zdrowo, od lat próbuje wcielać tą zasadę również przy przyrządzaniu ciast i deserów. Już słyszę te głosy: „Zdrowy deser? -oksymoron”, „Słodycze muszą być tuczące, albo się je je, albo odpuszcza.” itp, itd. Na tym blogu będę udowadniać, że w prosty sposób można pozbyć się zbędnych kalorii z naszych słodkości nie rezygnując ani trochę z ich smaku. A wszystko w 100% naturalnie, bez żadnych niezdrowych zamienników i sztucznych wypełniaczy. (Hmm, brzmi jak tandetny slogan z reklamy serka light :)).

Nic na siłę, poczytacie, upieczecie i ocenicie sami.

Zapraszam!!!

K.